Aby nauczyć się pisać, trzeba także dużo czytać. Oczywistym jest, że nauka poprawnego pisania wiąże się z czytaniem ukończonych dzieł. Jest to uczenie się poprzez patrzenie na poprawny zapis wyrazów, sformułowań, zdań itd. Jednak dziś chciałam się skupić na innej kwestii: czytaniu tego, co się napisało. Bez tego ani rusz dalej z pisaniem.
- Co zmalowałeś to twoje!
- Przeczytaj ostatni rozdział
- PISANIE wymaga CZYTANIA
- Ile razy przeczytasz swoją książkę, zanim będzie gotowa?
- „SUBSTYTUTY MIŁOŚCI”, to nie jest moja pierwsza książka
Co zmalowałeś to twoje!
Pisanie wymaga od autora nie tylko poprawności interpunkcyjnej, ortograficznej, ale także stylistycznej i logicznej. W trakcie pisania trzeba pilnować CZASU, trzeba pamiętać, jak wygląda dane miejsce akcji, jak wygląda bohater i jakie są jego relacje ze światem. Nie obejmiesz tego wszystkiego, jeśli nie będziesz czytała tego, co już napisałaś!
Przeczytaj ostatni rozdział
Zanim wznowisz pracę nad powieścią, przeczytaj poprzedni akapit, stronę lub cały rozdział. Pomoże Ci to odnaleźć się w akcji, a przy okazji od razu rzucą Ci się w oczy pewne niuanse, które wcześniej nie przykuły twojej uwagi. Popraw błędy, wróć w myślach do akcji i możesz pisać dalej. Szybkie pisanie tworzy zdania pod wpływem chwili, dlatego warto do nich wrócić, aby je zmienić, coś dodać lub ująć.
PISANIE wymaga CZYTANIA
Jak myślisz, ile razy przeczytałam pierwszą z moich książek, zanim stwierdziłam, że jest gotowa do publikacji?
„SUBSTYTUTY MIŁOŚCI” poprawiałam wielokrotnie… A przeczytałam je około 30 razy. Dziś na szczęście wygląda to już inaczej. Nauczyłam się wiele od dnia premiery mojej debiutanckiej powieści. Ale to nie oznacza, że nie jestem równie wyczulona na powtórzenia, błędy ortograficzne czy interpunkcyjne. Zawsze znajdzie się jakaś niepasująca kropka, przecinek lub bezsensownie skomponowane zdanie. Czasem dopisuję cały akapit, czasem dokładam scenę lub opis, łączę zdania. Ale nie mogłabym tego zrobić, gdybym wielokrotnie nie czytała tego, co już napisałam. Dlatego bez czytania nie ma pisania.

Ile razy przeczytasz swoją książkę, zanim będzie gotowa?
Tyle razy ile trzeba, czyli wedle Twojego uznania autorze/autorko. Z perspektywy czasu nie żałuję ani jednej godziny spędzonej nad tekstem, ani jednej minuty nie zmarnowałam, studiując na nowo moje powieści. Nauka polega na przyswajaniu nowej wiedzy, uzupełnianiu wiadomości oraz poprawianiu błędów. Można pomyśleć, że po wydaniu 10-tej czy 20-tej książki będzie się geniuszem w pisaniu… Nic bardziej mylnego. Po latach dochodzę do wniosku, że nieraz i rutyna potrafi zaszkodzić powieści. Nikt nie jest wszystkowiedzący i każdy powinien sobie pewną wiedzę odświeżać co jakiś czas.
Wpadanie w rutynę i myślenie, że pozjadało się wszystkie rozumy i zna się język polski jak własną kieszeń, może być zgubne – nawet dla autora, który wydał 10 czy 20 powieści.
„SUBSTYTUTY MIŁOŚCI” to nie była moja pierwsza książka
Pewnie chcesz wiedzieć, ile napisałam książek, zanim doszłam do wniosku, że chcę coś pokazać światu? Blisko 20 🙂 I przyznam, że wiele z tych powieści kręci mnie tak samo jak wtedy, gdy zaczynałam je pisać. Gdyby jednak nie pewna doza zdrowego perfekcjonizmu, który skłaniał mnie przez wiele lat do poprawiania swoich tekstów, nie byłabym teraz tutaj, gdzie jestem. Ćwiczenie czyni mistrza, a błędów nie popełnia tylko ten, kto nic nie robi. Nie zapominam jednak o tym, że jestem tylko człowiekiem, i Ty także nie zapominaj. Czytaj to, co napiszesz, choćby i kilkanaście razy, zanim upewnisz się, że wszystko jest dobrze. Jesto to rada dla bardzo początkujących autorów i autorek. Bo jeśli masz już za sobą wydanie kilku powieści, doskonale wiesz, że z czasem teksty stają się coraz lepsze i nie trzeba już nad nimi tyle siedzieć. Ale nie tylko dlatego, że masz pewien staż w pisaniu, ale właśnie dlatego, że wiele godzin poświęciłaś na to, aby przeczytać to, co napisałaś!
Zobacz także NAUKA PISANIA 3. Pisarski dystans

