Nagranie fragmentu książki – romansu historycznego autorstwa Eweliny C. Lisowskiej pt. NARZECZONA BEZ ZOBOWIĄZAŃ to jedna z atrakcji, jakie przygotowało Wydawnictwo Romanse przy współpracy z Tu Mówi Książka i lektorem, panem Czarkiem Papajem.
Nagranie fragmentu książki
Ewelina C. Lisowska
Fragment rozdziału 8. Zakupiona narzeczona
Wydawnictwo Romanse
Zastał ją w powozie, telepiącą się z zimna.
– Ruszaj Adamie! Jak najszybciej do willi ciotki Mileckiej! – rozporządził, po czym przysiadł tuż obok niej.
– Zaraz będziemy w domu – po tych słowach powoli i delikatnie przyłożył do jej czoła dłoń. Była rozpalona. Zdał sobie sprawę z tego, że dziewczyna będzie potrzebowała opieki. Był gotów czuwać nad nią nawet przez cały dzień i całą noc, bez najmniejszego wytchnienia – byle tylko wróciła do zdrowia. Jednak teraz pozostała im jeszcze jedna sprawa do omówienia. Pragnął ją odwlec, lecz Elena przemówiła jako pierwsza i nie było już odwrotu:
– Dokąd mnie pan wiezie?
– Do ciotki. Pozostaniesz tam tak długo, jak trzeba, a później…
– To będzie jakieś później?
– Eleno, będę względem ciebie uczciwy. Przedstawiłem twojemu ojcu propozycję, a on ją przyjął.
– Słucham?
– Dostał ode mnie dworek na wsi nieopodal miasta i ziemie uprawne wraz z sadem.
– Ale jako to?
– Wybacz mi, ale nie mogłem pozwolić na to, żeby ktoś pohańbił twoje imię, nie mogłem też pozwolić twojemu ojcu rozporządzać tobą niczym pionkiem w jego hazardowych grach. W zamian za tę ofertę zyskałem prawo do twojej ręki.
Myślała, że to gorączka płata jej figle, że to wszystko jej się śni. Ale nie. On powtórzył to jeszcze raz:
– Zatem od teraz, wbrew twojej woli, jesteś moją narzeczoną bez zobowiązań. Co przyniesie czas, zobaczymy. Teraz wybacz, ale mimo twoich wszelkich protestów obejmę cię moją ochroną. Nie oczekuję w zamian niczego…
Zupełnie nie rozumiała tego szaleńca. To przecież on powinien dostać jej wiano! Zrobił dokładnie to, co chciał zrobić Kurski – kupił ją. Nie zgodziła się po dobroci, więc ją kupił. Ale dlaczego to zrobił? Czyżby naprawdę był w niej zakochany? To tłumaczyłoby wiele, lecz on szybko rozwiał jej wątpliwości:
– Zadaniem takich jak ja, jest ochrona słabszych. Nie mogłem pozwolić na to, żeby stała ci się krzywda, gdyż sumienie nie dałoby mi spokoju.
Zatem była dla niego jedynie wyrzutem sumienia, który miał zamiar zaleczyć. Odwróciła głowę w stronę okna. Deszcz znów zaczął padać. Tym razem była w suchym i osłoniętym przed wiatrem miejscu. Obok niej siedział człowiek, którego zupełnie nie rozumiała. „Kupił mnie, aby zapewnić mi ochronę, lecz nic w zamian nie dostał.” Nagle poczuła się jak krowa kupiona na targu. Krowa należąca do kogoś, kto w każdej chwili mógł się jej pozbyć, jeśli nie dopasuje się do jego widzimisię. Ale nie, on przecież nie był taki. Hrabia był dobry, nie mógłby jej tego zrobić. Dalebor Drohojowski miał szlachetne serce – szczerze w to wierzyła. I choć pomyślała o sobie, że być może jest naiwna i łatwowierna, uczepiła się tej myśli. Przecież skądś musiała zaczerpnąć odrobinę nadziei, aby móc znieść tę chorobę, która zaczęła toczyć jej ciało, zmuszając ją do wsparcia się na silnym ramieniu obcego mężczyzny.

Posłuchaj także inne – nagranie fragmentu książki

