Kawaler do wzięcia fragment rozdziału
BLOG Kawaler do wzięcia

Ewelina C Lisowska KAWALER DO WZIĘCIA fragment rozdziału 2.

Ewelina C Lisowska

KAWALER DO WZIĘCIA

Fragment rozdziału 2. Świat męskich pragnień to nie tylko biust i pupa

Tymczasem Monika dojechała do granicy Kłopotów Dolnych i zaliczyła gumę. Na szczęście nie jechała zbyt prędko…

Dwa solidne wstrząsy! Huk! I autko zaczęło klekotać – w końcu wpadło w dziurę i ani rusz. Kapeć!

— A niech to szlag! — krzyknęła głośno. Aż popatrzyły się na nią pasące się na łące obok cztery mućki. Wysiadła i przyjrzała się samochodowi. — No nie! To jakaś masakra! — pisnęła i sięgnęła po telefon komórkowy, który leżał na sąsiednim fotelu, pełniąc rolę GPSu. Komórka pokazała farbowej blondi swój ogonek. — Brak zasięgu! Brak netu! Co za dziura zabita dechami! — wściekła się, a potem zaśmiała. Przecież właśnie o to jej chodziło! Znalazła wiejską krainę, gdzie nikt nie będzie jej znał, oddaloną od cywilizacji, gdzie nie docierają gazety dla panów. Niestety przeliczyła się, ale póki co nasza bohaterka postanowiła dojść do wsi pieszo. Gdzieś za tym lasem sosnowym musi być przecież jakiś dom!

Ewelina C Lisowska KAWALER DO WZIĘCIA fragment rozdziału

Biedaczysko przeliczyło się i nie oszacowało sił na zamiary. Przeszła przez las, potem długo szła wzdłuż szosy. Przeszła jakieś półtorej kilometra, ale nie znalazła żadnego domu!

— Co oni tu w podziemiach mieszkają?! Czy jak?! Jasny szlag!

Nogi zaczęły ją już boleć od chodzenia w koszmarnie wysokich szpilach.

— Nie będę w nich iść! O nie! — Ściągnęła swoje czerwone sandałki na środku drogi, po której i tak nikt nie jechał. — I „pójdę boso” jak Karpiel Bułecka!

Szła tak nieboga przez kolejne pół kilometra, lecz chropowaty, rozgrzany upałem asfalt nie dawał wytchnienia stopom. Co pewien czas wbijało jej się coś w gładziutką i mięciutką podeszwę, rozrywając rajstopy.

— Za ciepło mi w tych rajtkach! Zaraz oszaleję! — Zaczęła ściągać rajstopy, i tak przecież nikogo wokół nie było. Była wściekła i rozgoryczona. Myślała, że zaraz eksploduje. To dało jej poważnie do myślenia — Ej! Zaraz! To jeszcze nie czas na… — Wyciągnęła z czerwonej, dużej torby swój telefon komórkowy najnowszej generacji. Odblokowała klawiaturę, wystukała kod i od razu włączyła kalendarzyk menstruacyjny. Widoczne na nim trzy dni do końca cyklu sprawiły, że zrozumiała. — Fajnie żem się wybrała! Pewnie nawet podpasek tam nie mają!

W pewnym momencie usłyszała cichy i niewyraźny jeszcze warkot silnika. W pierwszym momencie pomyślała, że się przesłyszała. Kilka razy obejrzała się za siebie, ale nie widziała nic. Coś jednak wyraźnie zbliżało się w jej stronę. W końcu Monika wyraźnie jak na dłoni zobaczyła jadący w jej stronę traktor! Ten ktoś, kto nim kierował, jechał w tę samą stronę, w którą ona zmierzała.

— Jest! Jest! W końcu! Teraz tylko się poprawić… — zaczęła układać swoje piersi w staniku i zapinać rozpięte wcześniej guziczki bluzki. Żakiecik leżał jak ta lala, tylko rajstop było brak. To była jej jedyna szansa na podwózkę. Stanęła więc na środku drogi, w lekkim rozkroku i wyciągnęła w bok rękę z uniesionym kciukiem. Musiała sobie jeszcze moment zaczekać na wlokący się ciągnik, ale kto nie czeka, ten niczego się nie doczeka.

Dobry, starszy pan, który mógł mieć koło siedemdziesiątki, zatrzymał się jak na przyzwoitego człowieka przystało.

— Jasny pieron! Co za laska! — powiedział do siebie, potem zszedł z ciągnika, ściągnął po staroświecku czapkę z daszkiem, oznaczoną logo jakiejś amerykańskiej drużyny koszykarskiej, po czym przywitał się: — Szczęść Boże, a dokąd to panienka się wybrała? To panny auto tam zostało koło kapliczki?

— Dzień dobry! Tak! — Zakłopotana niczym dziewczynka, udając zagubione dziecko, podeszła do starca i podała mu dłoń. On po szarmancku ją ujął i ucałował. Poczuła na dłoni jego spierzchnięte wargi i sztywny siwy wąs, który zakrywał sporą część jego twarzy.

— Krzysztof Zawalidroga.

Powstrzymała się, żeby nie parsknąć śmiechem.

— Monika Sokołowska.

— Niezmiernie mi miło. Dokąd podwieźć?

— Do mechanika. Bo chyba jest w tej wsi jakiś mechanik? — miała nadzieję.

— A jakże! Jest dobry mechanik zaraz za tym lasem — wskazał palcem rysujący się daleko las sosnowy, kolejny równie podobny do poprzednich.

— Zawiezie mnie pan? — zajęczała błagalnie.

— Ależ naturalnie! Proszę! — Ujął damę pod rękę i zaczął prowadzić ją w stronę ciągnika. Wszedł na górę i wyciągnął ku niej dłoń. Skorzystała bez namysłu. Człowiek był kulturalny i szarmancki, i choć czuć od niego było krowim potem i łajnem, wolała towarzystwo tego wieśniaka niż samotną, pieszą wędrówkę z wizją braku sklepu z podpaskami.


Kup książkę już teraz na ALLEGRO

Ewelina C Lisowska KAWALER DO WZIĘCIA ⭐PREMIERA 31 sierpnia 2025⭐

Ewelina C Lisowska

Polska autorka romansów historycznych i współczesnych, romansów science-fiction oraz komedii romantycznych. Miłośniczka dobrego słowa pisanego i cudownych filmów. Autorka powieści: Substytuty Miłości, Wiek-nieważny cz. 1, 2, 3..., Natura Derwana, Walerian i Róża, Królowa żebraków... Autorka okładek książek i założycielka Wydawnictwa Romanse.

Możesz również polubić…