Stałam przy drzwiach i nie odrywałam od niego oczu. Podchwycił to spojrzenie i zwolnił ruchy w tańcu, który i tak był stosunkowo wolny. Joanna odwróciła się, aby dostrzec przyczynę jego zachowania. Gdy mnie dostrzegła, zmarszczyła brwi i szarpnęła nim, aby się opamiętał. Odstąpiłam krok w tył, chciałam się wycofać w głąb ciemnego korytarza, aby móc jeszcze przez chwilę go widzieć. Nasze oczy znów się spotkały. Joanna odwróciła go bokiem do wyjścia, jakby chciała przerwać to nasze spojrzenie. Wtedy wyczytałam z ruchu jej warg: „Nie patrz tam!”
Postawiłam znów krok w tył. Wsparłam się plecami o ścianę, aby złapać równowagę. Nagle przestał tańczyć! Ruszył w moim kierunku, ale… ona zatrzymała go silnym szarpnięciem. Później pociągnęła go za rękę i wyprowadziła na taras. Po drodze zdążył jeszcze rzucić mi tęskne spojrzenie, po czym znikł mi sprzed oczu. Chciał do mnie podejść, ale ona go zatrzymała. Wyszedł, a ja także nie miałam zamiaru zostawać w tym miejscu ani chwili dłużej.


