Jane Austen to jedna z moich ulubionych pisarek. Oto moja recenzja jednej z jej powieści. Zupełnie nie wiem, co pociąga mnie w książkach tej autorki, ale jest to chyba to, o czym wspomnę pod spodem…
Duma i Uprzedzenie – ile razy to już czytałam?
Zacznę od tego, że dowiedziałam się o tej książce, gdy obejrzałam po raz pierwszy serial o tym samym tytule. To był, z tego co pamiętam, serial składający się z trzech odcinków. Podobał mi się wątek miłości osadzony w XIX wieku, stroje, cała ta galanteria tamtych czasów. Drugi film, ten w bardzie współczesnej wersji (2005 roku), był już nieco bardziej emocjonujący. Nic nie przyciąga mnie do filmu i książki tak bardzo, jak emocje. A muszę powiedzieć, że czytam książki Jane Austen, bo w nich intensywnych emocji jest brak. Jest to dla mnie odskocznia od moich emocjonujących i zmiennych w akcji romansów, które na co dzień piszę dla moich Czytelniczek. Jane opowiada, rzadko sprawia, że coś się naprawdę dzieje. O najbardziej emocjonujących wątkach dowiadujemy się jedynie z listów.
Co urzeka mnie w tej książce?
Sztywność zasad i norm, które obowiązują w opisywanym życiu XIX-wiecznych bohaterów, połączony z subtelnymi wykroczeniami poza linię tych zasad. (Mam tutaj na myśli oczywiście główny wątek miłosny, a nie perypetie młodszych sióstr Elizabeth czy ten związany z siostrą pana Darcy.) Być może urzeka mnie również statyczność akcji, która jest tak odmienna od moich powieści… Traktuję książki autorki jako czytanki do poduszki, uspokajają mnie, mogę je czytać kiedykolwiek, bo zawsze może być na nie pora. Ile razy czytałam Dumę i Uprzedzenie? Trzy razy w wydaniu papierowym, raz jako ebook w wydaniu anglojęzycznym, i raz jako audiobook. Ostatnio nawet kupiłam sobie eleganckie wydanie tej powieści, które teraz dumnie zdobi moją półkę. I jestem pewna, że sięgnę po tę powieść niejeden raz.
Czy polecam? I komu polecam?
Jeśli lubisz romanse w wydaniu statycznym, a przy okazji lubisz powieści osadzone w minionych epokach, to sięgnij po tę powieść. Nie spodziewaj się jednak, że znajdziesz tam słownictwo charakterystyczne dla XIX-wieku, czy konkretne, obrazowe opisy miejsc, strojów, wyglądu postaci. Rezygnacja z wizualnego opowiadania na rzecz dialogów sprawia, że książka pozostawia wiele dla wyobraźni czytającego. Jane Austen na pewno podczas pisania swoich powieści nie myślała o tym, żeby realistycznie oddać realia epoki, co z kolei jest poparciem mojej tezy odnośnie romansów historycznych, że wcale nie trzeba mieszać do nich niepotrzebnych wątków, aby powieść była XIX-wieczna i Czytelnik świetnie bawił się podczas jej czytania. A już tym bardziej nie potrzeba mieszać w romans wątków politycznych. Miłość ma być na pierwszym miejscu, w końcu to nie powieść historyczna! Polecam moją powieśc WALERIAN I RÓŻA – z pewnością nie zabraknie Ci akcji i emocji.

Książkę polecam z całego serca! 💚💛🧡
Ewelina C. Lisowska


