Wielu chłopów stwierdziło, że nie opłaca się brać kogoś takiego jak ja do pracy w gospodarstwie, bo nie będzie ze mnie żadnego pożytku. W krótce tłum się rozproszył i zostaliśmy z ojcem sami. Czy był to koniec czy początek kary? Przez moment miałam nadzieję, że jednak koniec. Ale stało się coś całkiem innego.
– Widzisz, nikt cię nie chce! – odparł mój ojciec i rozłożył teatralnie ramiona, udając bezradność. – Chyba nadajesz się jedynie do służby jako pokojowa lub pomywaczka. Żaden porządny mężczyzna nie będzie cię chciał! Ladacznicy z nieślubnym dzieckiem!
Teraz już nie miałam wątpliwości. Nienawidził mnie dozgonnie, chciał się mnie na zawsze pozbyć, ale najpierw chciał wyżyć się na mnie za to, że zdradziłam jego zasady moralne i upokorzyłam go przed wszystkimi znajomymi i sąsiadami. Trzęsąc się z nerwów, zmęczona przeżyciami i osłabiona wymiotami, uklękłam na mokrej, grząskiej ziemi i zapłakałam. Deszcz wzmógł się. Czy tak wygląda śmierć? Jeśli tak, to wolałam już umrzeć, niż to znosić. Nie było już dla mnie żadnej nadziei na uratowanie. Byłam pewna, że ojciec nie przyjmie mnie z powrotem do domu. Zatem nie czekało mnie nic ponad wygnanie, tułaczkę i skrajne ubóstwo. Choć byłam pewna, że skonam z głodu po kilku dniach mąk…
– Czyżby jednak ktoś zechciał się nad tobą zlitować?
Podniosłam głowę. W odległości kilku metrów od nas zobaczyłam mężczyznę prowadzącego na sznurze ogromną, łaciatą krowę, której brzuch był nienaturalnie wielki. Krowa ta była bardzo zadbana, o lśniącej sierści, przyozdobiona w biało-brązowe łaty. Mężczyzna, w którym rozpoznałam jednego z chłopów, którzy niegdyś pomogli nam w naprawie powozu, zatrzymał się przed nami i podał mojemu ojcu sznur.
– Piękna krowa. – Ojciec poklepał ją po szyi, po czym kazał woźnicy przywiązać zwierzę do powozu.
Zatem kupił mnie ten, który wzbudzał we mnie odrazę. Było mi w tej chwili obojętne, czy pociągnie mnie po ziemi za rękę, za nogę czy też poprowadzi na jutowym sznurze. Lecz on zrobił coś, czego się nie spodziewałam. Zbliżył się do mnie, ujął za ramiona i podniósł z klęczek. Potem podniósł mnie, jakbym była piórkiem i wziął na ręce.
– Panienka obejmie mnie za szyję – rzekł łagodnie.
Posłuchałam go i osłabiona oparłam głowę na jego ramieniu. Chłop odcharknął ślinę z głębi swojego gardła i splunął siarczyście pod nogi ojca.
– Żeby cię to samo spotkało, co tą biedną dziewczynę. – Odwrócił się i począł iść przed siebie mimo obelg Jankowskiego.
– Ty łotrze! Ja się dowiem, kto ty jesteś i wyrzucę cię z moich ziem! Do więzienia trafisz! Na szubienicy zawiśniesz ty, ty…! – zaperzył się.
– Ścierwojad jeden – fuknął pod nosem chłop, nie przestając mnie nieść błotnistą drogą, prowadzącą w głąb chłopskiej osady.
Ewelina C. Lisowska IMPRESJE WIKTORII 2023

Szukaj powieści w…
- Legimi
- Ebookpoint
- Empik (niebawem)
- Ridero Książki
- Ebook Romanse Sklep

